niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 17



"Czekając na dzień w którym spełnią się marzenia, nie chcę być tym co nie ma nic do powiedzenia."






Wykończona Julka wróciła po ciężkim dniu pracy. Tego dnia z racji, że były wakacje Kamil został razem z Kubą. Bardzo cieszył ją fakt, że chłopak ma ochotę zająć się jej młodszym bratem, a także była zadowolona z relacji jakie panowały pomiędzy nimi. Bała się, że mały mógłby nie zaakceptować Koseckiego, choć pewnie po jakimś czasie dałaby sobie i z tym radę.
- Cześć kochanie – przywitał ja pocałunkiem w usta – jak minął dzień?
- Cześć – odpowiedziała odwzajemniając pocałunek – Całkiem dobrze, ale wszystko mnie boli… Dzisiaj przywieźli nowy towar i musiałam wszystko wykładać na półki. – powiedziała przechodząc do kuchni. – A jak tam Kamil? – zapytała
- Bardzo dobrze. Aktualnie śpi, bo był bardzo zmęczony. Graliśmy trochę w piłkę nożną, potem byliśmy na placu zabaw.
- Widzę, ze dzień udany.
- Będzie jeszcze lepszy – odpowiedział z cwaniackim uśmieszkiem
- Czemu?
- Tak jakoś mi się powiedziało.
- Niech ci będzie – westchnęła – odgrzałeś Kamilowi obiad – zajrzała do lodówki
- Tak. Wszystko grzecznie zjadł.
- Naprawdę? Chyba go Uszę częściej z Toba zostawiać.
- Nie ma problemu.
- Strasznie mi się chce spać – wypaliła
- To w czym problem?
- W tym, że mi się strasznie nie chce nigdzie chodzić. Chyba zasnę tutaj na tym stol… - nie zdążyła dokończyć, gdyż chłopak wziął ją na ręce.
- Co ty robisz?
- Odnoszę cię do lóżka. Nie widać? – zapytał i popatrzył na nią wzrokiem przepełnionym miłością i czułością.
- Lubię kiedy tak na mnie patrzysz – powiedziała
- Też to lubię – odrzekł po chwili.
- Uważaj jak chodzisz po się jeszcze wywrócisz – powiedziała i w tym momencie jak na złość Kuba potknął się o swoja torbę treningową, której nie zdążył jeszcze zabrać do domu i oboje wylądowali na łóżku.
- A nie mówiłam?
- Mówiłaś, mówiłaś. I co z tego? Jesteś w łóżku? Jesteś! Nie ważne jakim sposobem się tutaj znalazłaś.
- Czy ty masz zamiar gdzieś wychodzić?
- Nie, a dlaczego?
- Bo mi się tak bardzo wygodnie leży i Ne pozwalam Ci się stąd ruszać dopóki się nie wyśpię.
- No dobrze, ale… - przerwał i wziął głęboki oddech – jutro, a tak odkładnie dzisiaj o 23:50 lecimy do Hiszpanii na wakacje.
- Tak… a w maju spadnie śnieg i będzie Boże Narodzenie
- Julka, ja mowie całkiem poważnie. Za cztery godziny musimy być na lotnisku.
- Nie wiem czy wiesz, ale ja pracuję.
- Nie wiem czy wiesz, ale w soboty i niedziele nie pracujesz, a w poniedziałek i we wtorek załatwiłem ci wolne. Na więcej mi niestety nie pozwolił.
- I ty mi to mówisz dopiero teraz?
- A niby kiedy miałem Ci to powiedzieć?
- No nie wiem, szybciej, żebym mogła wszystkich spakować.
- Chciałem ci zrobić niespodziankę… Myślałem, że się ucieszyć, ale  jak widać nie udało się. Pójdę zadzwonić do hotelu odwołać rezerwację.
- Kuba, zaczekaj. Przepraszam. Nie chciałam Cie urazić. Oczywiście,  że cieszę się z tego. To bardzo miłe z twojej strony tylko ja po prostu potrzebuje czasu na spakowanie. Ogólnie to zawsze Lubię panikować…
- Julka
-… Wiem, ze to nie jest moją dobrą cechą, ale już tak po prostu mam.
- Julka
- Co?
No właśnie to – powiedział, na co dziewczyna zmieszała się, gdyż zdała sobie sprawę jak strasznie dużo potrafi gadać.
- Przepraszam. I dziękuję – powiedziała całując chłopaka
- A to za co?
- Za wszystko. Wiesz, ze nie musiałeś?
- Wiem, ale ja chcę bo Cię kocham.


~***~

- Monika, Dominik. Fabian? Co wy tu robicie?
- Lecimy z Wami. Kuba ci nic nie powiedział?
- Oj no, wyleciało mi z głowy.
- Wiemy, że myślałaś, że spędzicie wspaniałe romantyczne i rodzinne wakacje, ale niestety musisz nas oglądać.
- Dominik, ale ty głupi jesteś – powiedziała Julka – Ja się tam cieszę, że spędzę wakacje z taka gwiazda ekstraklasy.
- Ej, a ja to kto?
- Ty jesteś mój Kuba – odpowiedziała i przytuliła chłopaka

 Po przejściu wszystkich odpraw wylecieli do Hiszpanii. Lot minął bardzo szybko i przyjemnie. Kuba i Julka całą drogę przespali. Kiedy byli już na miejscu zamówili taksówki i od razu udali się, jak myślała Julka, do hotelu. Jakież było jej zdziwienie, kiedy zobaczyła śliczny domek.
-Ty to wynająłeś? – zapytała
- Ale ty mało doinformowana jesteś
- Jak to o co chodzi? Czy ktoś może mi to wytłumaczyć?
- To domek Kuby- powiedział Dominik
- Ale jak to? Kiedy ty go kupiłeś?
- Tata kiedyś kupił. Stwierdziłem, ze nie ma sensu, aby stał pusty i tak oto znaleźliśmy się tutaj.
- Czym ty mnie jeszcze możesz zaskoczyć.
- Tego jeszcze nie wiem – powiedział i przytulił swoja dziewczynę, po czym  wszyscy weszli do środka. Z racji później godziny wszyscy od razu po wskazaniu przez Koseckiego pokoi poszli spać.



Nadszedł piękny sobotni poranek. Promienie słoneczne wpadające do pokoju obudziły Julkę. Dziewczyna otworzyła oczy i spostrzegła, że obok niej nie ma jej chłopaka. Postanowiła poszukać łazienki i ubrać się. Zeszła po krętych schodach do kuchni, gdzie zastała swoich przyjaciół wesoło ze sobą rozmawiających.

- Dlaczego tak szybko powstawaliście?
- Kochanie, jest 13
- Dlaczego mnie nie obudziliście?
- Bo tak słodko spałaś
- OK.. Co dzisiaj robimy?
- Nie wiem jak wy, ale ja poszłabym na plażę - powiedziała Monika
- Uważam, ze to bardzo dobry pomysł. To jak, chłopaki, idziemy?
- A mamy inne wyjście?
- Nie - powiedziała Monika i uśmiechnęła się.

Dziewczyny szybko zabrały najpotrzebniejsze rzeczy i cala Szostka po przejściu kilku metrów znalazła się na plaży. Kamil z Fabianem zajęli się budowaniem zamków z piasku, dziewczyny rozłożyły się na ręcznikach i zaczęły opalać, a chłopaki pobiegli od razu do wody.

- Jak tu pięknie - powiedziała Julia.
- Bardzo...
- Najlepsze wakacje w moim życiu!
- Oj tam, już się tak nie zachwycaj, Kuba Cię pewnie... - przerwała i popatrzyła w kierunku chłopaków - patrz tam - wskazała na jakąś dziewczynę próbującą poderwać chłopaka jej przyjaciółki.
- Zabije ją. Jak ona może.
- Julka, spokój, widzisz, ze on próbuje ją zignorować.
- Ale nie widzisz co ona robi? Nie pozwolę na takie zachowanie. Idę do niego.
- Mogłam ci tego nie pokazywać.
- Właśnie, ze dobrze zrobiłaś.
- Tylko nie narób awantury!
- Oczywiście - rzekła, poprawiła włosy i skierowała się w stronę swojego chłopaka.
- A może posmarujesz mi plecki - zapytała Anja machając przed twarzą Koseckiego olejkiem robiąc maślane oczka.
- Sądzę, ze twój chłopak lepiej by się do tego nadał.
- Tak się składa, że nie mam chłopaka
- No to już twój problem
- A może jednak?
- Powiedział Ci nie, prawda? Masz problem ze słuchem? - wtrąciła się Julia
- A ta to kto? Adwokat?
- Tak sie składa, że to moja dziewczyna, która kocham najbardziej na świecie.
- Takie coś? Omg... Jestem od niej milion razy lepsza. Popatrz na mnie i na nią.
- Chyb cos ci sie w tej główce poprzestawiało. Julka jest dla mnie idealna i...
- Nie musisz sie wysilać - powiedziała mu - Kochanie, idziemy prawda? - zapytała i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek. Ot tak, żeby zrobić na złość tamtej suce.
- Zazdrośnica - powiedział kiedy odeszli dalej
- Wydaje Ci się
- Czyli mogę do niej
- Nawet nie waż sie kończyć.
- Czyli jednak zazdrosna.
- No dobrze, zazdrosna... a ty byś nie był gdyby jakiś mężczyzna do mnie zarywał?
- Zabiłbym drania.
- No widzisz

- A co wy się jak szczerzycie?
- Oglądamy jak Julka udaje, ze nie jest o ciebie zazdrosna
- Furman, ty się już lepiej nie odzywaj.
- Bo co mi zrobisz? - zapytał
- Wrzucę do wody - odpowiedziała
- Prędzej to chyba ja cie tam wrzucę - rzekł i wziął dziewczynę na ręce.
- Kuba, powiedz mu coś!
- Kochanie, co ja na to poradzę? Sama chciałaś.
- Furman! Ogarnij dupe i postaw mnie na ziemi.
- Nie tak szybko złociutka.
- Monika ogarnij swojego chłopaka
- Dominik, masz ją postawić
- Jak sobie życzysz kochana - powiedział, kiedy akurat znaleźli się w wodzie.
- Nienawidzę was! - Powiedziała wstając - Idę do domu, a wy róbcie, co chcecie - odezwała się udając obrażoną.
- Skarbie mój kochany, nie obrażaj się na niego. Wiesz, że on czasem ma takie głupie odpały.
- Tak, widzę.
- Julka to były żarty - odezwał się zawiniony.
- Ok, nie jestem zła, ale uważam, że powinniśmy wrócić do domu, ponieważ jesteśmy tutaj już dosyć długo, co może mieć zły wpływ na chłopaków.
- Tez tak sądzę - powiedział Dominik i wrócił do domu.



- Kosecki!  Wyjdź
-, Ale dlaczego?
- Przebrać się chcę.
- Julka, nie widzę żadnego problemu.
- Ale ja widzę.
- Kochanie...
- Jak nie masz zamiaru wychodzić to się przynajmniej odwróć
- OK. - powiedział odwracając się, a Julka zaczęła się przebierać.
- Jesteś taka piękna - powiedział po kilku chwilach.
- Miąłeś nie podglądać! - odwróciła się do niego mając na sobie tylko przydługawą koszulkę. Chłopak podszedł do niej i zmierzył są od stóp aż po sam czubek głowy, po czym przyciągnął dziewczynę do siebie kładąc rękę na jej plecach, a następne zaczął składać na jej ciele czule pocałunki. Wtedy właśnie do pokoju wszedł Kamil z Fabianem
- Wujku! Ciociu! A oni sie całujom! - krzyknęli na cały dom
- Powinniśmy zamykać drzwi - szepnął Kuba
- Ty się ciesz, że byliśmy ubrani.
- No fakt
- Idę do nich
- A nie możesz tu ze mną zostać?
- Będziemy jeszcze mieli wiele okazji, aby pobyć sam na sam - odpowiedziała dokańczając ubieranie i zeszła do przyjaciół.



~***~

Poranek, kolejny dzień tych magicznych wakacji. Tego dnia Julka wstała bardzo szybko. Postanowiła, że pójdzie na krótki spacer. Kiedy wróciła od razu udała się do pokoju, w którym powinien znajdować się Kuba. Otworzyła drzwi i z uśmiechem na twarzy weszła do pomieszczenia. Tam zobaczyła półnagiego Koseckiego obściskującego się z Anją. To był dla niej szok. Jeszcze wczoraj było tak cudownie, a teraz wszystko spieprzył. Nie bacząc na to, że może pobudzić swoich przyjaciół trzasnęła drzwiami i wybiegła z domku. Oparła się o ścianę, aby po chwili się po niej odsunąć i zaczęła płakać. To miały być najpiękniejsze wakacje. Po chwili poczuła na swoim ciele dotyk. Jego dotyk. Usłyszała wołanie
- Julka nie płacz, proszę. To tylko zły sen. Wszystko będzie dobrze, rozumiesz? - powiedział, a wtedy spostrzegła, że nadal leży w łóżku, a obok niej najważniejszy, zaraz po Kamilu, chłopak w jej życiu. Usiadła na łóżku, a chłopak powtórzył jej ruch i przytulił ją do jego ciepłego ciała.
- Kochasz mnie? - zapytała
- Najbardziej na świecie.
- I nie zdradzisz mnie nigdy?
- Julka, co to za pytania?
- Odpowiesz mi?
- Kocham Cię i nigdy nie mógłbym cie zdradzić. To był tylko zły sen - powiedział ocierając łzy z policzka.
- A co jeś...
- Nie ma żadnego gdybania. Jesteś najważniejszą osoba w moim życiu. Udowodnić?

- Też cię kocham - powiedziała, na co chłopak ja czule pocałował.


~***~
Wiem, beznadziejne to...
To tyle, miłego czytania.

Buziaki ;**
Anonimka/J ;*

niedziela, 17 listopada 2013

Przepraszam!


Przepraszam!

Przepraszam wszystkich, którym treść rozdziału się powtórzyła. To jakiś błąd  u mnie. Zupełnie nie wiem jak to się stało... Następnym razem  dokładniej będę  sprawdzać rozdziały...Przepraszam Was jeszcze raz. Mam nadzieje, że wybaczycie! Obiecuję, że więcej to się nie powtórzy...

P.S Dodałam nową zakładkę ;)

Pozdrawiam; *
Anonimka/ J

Rozdział 16



"Zrób co się da, co tylko się da,
Niech nasza bajka trwa,
Chcę jak księżniczka z księciem mknąć, po niebie.
Przez siedem mórz, gór, ulic i rzek,
Gdy inni mówią nie, 
Będziemy biec, do siebie. "





Czwartek. Niecały tydzień od zdobycia mistrzostwa. Dzień grila u Sagana. Dziewczyna stała przed szafa zastanawiając się co ubrać. Niby to tylko takie zwykłe spotkanie w gronie znajomych, lecz ona nie chciała zrobić wstydu swojemu chłopakowi.
- Julka, jesteś gotowa? Za 30 minut jedziemy! – rzekł kiedy wszedł do mieszkania.
- Może byś się tak najpierw przywitał?  - odkrzyczała mu
-  No cześć kochanie – powiedział przytulając ją od tyłu – Lepiej?
- Znacznie. Nie można było tak od razu?
- Nie – odpowiedział z uśmiechem. – To jak gotowa jesteś?
- Nie widzisz, ze nie? Nie wiem co założyć…
- Przecież wyglądasz ślicznie.
- Jasne… szczególnie,  że nie mam na sobie bluzki.
- Jak dla mnie możesz tak iść
 - Zboczeniec! – powiedziała i uderzyła chłopaka w ramię.
- 20 minut – wymamrotał i poszedł przywitać się z Kamilem, a ona nadal stała przed szafa i nie wiedziała co założyć.  Po 10 minutach zdecydowała się na to. Przebrała się wiec i zeszła do chłopaków, których zastała siedzących przed TV i grających  w playstation.
- Julka, on oszukuje! – odezwał się Kamil
- Czemu?
- Bo przegrywa… Już drugi raz, a ja nie jestem taki dobry żeby wygrać
- Widocznie jesteś – poczochrała jego włosy – To co, jedziemy?
- Jeszcze 5 minut
- I mówi to ten, który mi odliczał czas
- Musimy skończyć grać
- Oczywiście… to wy sobie grajcie a ja idę do samochodu. Jedziemy moim. – powiedziała i wyszła

- Może ja poprowadzę?
- Niby czemu? Sadzisz, że jestem złym kierowcą?
- Nie, ale nie wiesz gdzie jechać.
- to mi powiesz, kochanie
- Trzeba jechać przez to skrzyżowanie obok sklepu papierniczego
- Dobra, ty prowadzisz – powiedziała i przesiadła się.
Po kilku minutach byli w domu przyjaciela Kuby. Razem ze swoją żoną bardzo ciepło ich przywitali i zaprosili do środka.
- Chłopaki bawią się na podwórku – powiedziała Kamila – zaprowadzić?
- Myślę, ze trafimy – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się serdecznie.
- No to idź i pobaw się grzecznie z kolegami – rzekłam, zostawiłam Kamila i poszłam do reszty, a konkretnie do kuchni, gdzie aktualnie znajdowała się większość partnerek piłkarzy.
-  I jak wam się układa? – zapytała Ola
- Jest cudownie, co tu dużo mówić. Kuba jest taki kochany.  A u ciebie jak tam? Mówiłaś, ze mieliście ostatnio jakiś kryzys.
- Tak.. – wyraźnie posmutniała – Michał przychodził ostatnio późno do domu i ogólnie jakoś się miedzy nami psuło. Teraz jest lepiej, ale nie tak jak dawniej. Wiecie ja boję się mu powiedzieć, ze jestem.. w ciaży
- Naprawdę? Gratulacje – powiedziały przytuliły Olę.
- Powiedz mu. Na pewno się ucieszy – rzekła Edyta
- Mam nadzieję. A ty, Kamila jak powiedziałaś Markowi, że jesteś w ciąży?
- Pewnego dnia przyszedł do domu wypity i ja nie wytrzymałam. Zaczełam na niego krzyczeć, ze zachowuje się jak dziecko, a za chwilę zostanie ojcem i zamknęłam się w pokoju. Rano, kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam, że siedział pod nimi całą noc. Przytuliłam się do niego, a on obiecał mi, ze już nie będzie tyle pił, i że bardzo się cieszy
- Nie wierzę.. Marek wypity?
- No  widzisz. Dotrzymał słowa
- Tak. Bardzo się z tego cieszę
- W sumie zabawna historia
- Uwierz, ze mi wtedy nie było do śmiechu, ale teraz  obracamy to w żart.
- To co, Ola? Powiesz mu?
- Powiesz mi o czym? – zapytał Michał, który akurat wszedł do kuchni
- O tym, ze… mam zamiar zdawać na prawo jazdy.
- Ale na to chyba  nie potrzebujesz mojej zgody?
- Nie… chciałam po prostu, żebyś wiedział
- Ok – powiedział, wziął kilka piw i wrócił do chłopaków
- Widzicie… Jakoś nie za bardzo się przejmuje tym co ja robie – rzekła, a Julka z Moniką od razu ja przytuliły.
- Chodźcie do chłopaków – powiedziała Edyta.  – Niech przypomną sobie, ze maja dziewczyny
- Całkowicie się z tym zgadzam – powiedziała Kamila i wszystkie udały się na podwórko.
Wszyscy znakomicie się bawili. Nawet Julia zaczęła się swobodnie czuć w gronie znajomych swojego chłopaka, którzy teraz stali się jego znajomymi. W pewnym momencie ktoś potknął się i wylał swoje piwo na bluzkę Julii.
- Przepraszam, to niechcący, odkupię…
- Spokojnie, to tylko piwo, wyschnie – odpowiedziała z uśmiechem
- Mówiłem Ci, ze masz przyjść bez koszulki! – odezwał się Kosecki
- Jeszcze czego, za dużo byś chciał – odpowiedziała
- Masz – rzekł dając jej swoja koszulę, tym samym psując swoja misterna stylizację. Teraz został w samym podkoszulku. – Przebierz się.
- A może ja nie chcę?
- Ok, możesz chodzić tak, być mokra i śmierdzieć piwem
- A co jeśli ja tak lubię?
- Widzicie? Chciałem dobrze, a tak się tak do mnie odzywa
- Daj to głupku
- Ale tak za darmo?
- A co byś chciał?
- Na przykład buzi – odpowiedział, a dziewczyna dala mu całusa i poszła się przebrać
-  Ślicznie wyglądasz – powiedział, kiedy wróciła
- Nawet wygodna. Chyba ci ja zarekwiruję.
- Kupie ci nową
- Ja chcę koniecznie tą.
- No tak, bo moja
- Głupek – powiedziała , usiadła mu na kolanach i pocałowała go.
Michał obserwował wszystko i zdał sobie sprawę, ze pomiędzy nim a Olą ostatnio źle się dzieje. Zrobiło mu się strasznie przykro z tego powodu. Podszedł do nie i pocałował ją
- A to za co? – zapytała
- Bo cie kocham. Przepraszam, ze ostatnio byłem taki…
- Kochasz mnie?
- Najmocniej na świecie!
- Muszę Ci coś powiedzieć – przerwała
- Wiem, zdajesz prawo jazdy
- Nie, to nie to. Ale nie zostawisz mnie?
- Nigdy, a teraz mów, bo zaczynam się denerwować
- Jestem w ciąży – szepnęła w klatkę piersiową chłopaka
- Naprawdę?  Nawet nie wiesz jak się cieszę – chwycił dziewczynę i okręcił wokół siebie. – Słyszeliście? Będę ojcem!

- No stary, gratulacje. Teraz to trzeba opić – powiedział Rzeźniczak otwierając kolejna butelkę. 



~***~
No hej! :D
Chciałam dodać wczoraj, ale nie wyrobiłam się przed urodzinami :(
Mam nadzieję, Wam się spodoba :)
Miłego czytania!
Komentujcie, bo to dla mnie bardzo ważne :D

Buziaki ;**
Anonimka/ J ;**

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 15




„Poranek staje się piękniejszy, kiedy ukochana osoba jest tuz obok ciebie”













Dzwonek budzika. Pierwsza rzecz jaką Julia usłyszała tego dnia. Wyłączyła go i zaprowadziła Kamila do przedszkola. Gdy wróciła od razu poszła do łóżka i położyła się do łóżka tuż obok swojego chłopaka, który prawdopodobnie nie zauważył, że wyszła.
Ten dzień był dla niej okropny. Strasznie bolała ją głowa, było jej niedobrze i ogólnie źle się czuła. Wtuliła się w Kubę i próbowała zasnąć, lecz ból głowy jej na to nie pozwolił. Czuła się tak, jakby jakiś walec ją przejechał, albo coś gorszego.
Po kilku minutach poczuła jak ktoś ją obserwuje. Tak, to był z pewnością Kuba. Dał jej buzi na powitanie i powiedział
- Nie spisz już?
- Jak widać nie.
- O której wstałaś? Gdzie byłaś?
- Byłam z Kamilem w przedszkolu.
- Jadłaś coś? Słabo wyglądasz…
- I tak się czuję. Najchętniej nie wychodziłabym z łóżka.
- To nie wychodź. Zostaniemy w łóżku.
- Jasne, a tamto się samo posprząta – wskazała  ręką na walające się wszędzie ubrania
- Nic nie będziesz sprzątała! Jesteś chora i powinnaś leżeć w łóżku. Ja to za ciebie zrobię. – wstał i zabrał się za składanie ubrań.
- Nie ma takiej możliwości. – podniosła się z łóżka, lecz zaraz obok niej zjawił się jej chłopak i kategorycznie zabronił wstawać. – Nie będę leżała, kiedy ty sprzątasz mój bałagan…
- To w takim razie idź leżeć, a ja zrobię ci cieplą herbatę.
- Dziękuję, jesteś kochany
- Już to chyba kiedyś słyszałem – rzucił wychodząc do kuchni. Po kilku minutach wrócił z ciepłym napojem i podał go dziewczynie.
- Gdzie masz lekarstwa?
- W komodzie w 2 szafce
- Nie powinnaś iść do lekarza?
- Nie, to mi przejdzie… Już miałam tak kilka razy. Chodź tu do mnie, a nie siedzisz tak daleko.
- Ale na pewno nie musisz iść do lekarza? – zapytał leżąc już obok niej
- No Kuba, przecież powiedziałam coś
- Ale ja tylko się o ciebie martwię, czy to takie trudne do zrozumienia?
- Nie, to bardzo słodkie – rzekła i przytuliła się do niego.
- Dzwonił Dominik. Zostaliśmy zaproszeni na grilla do Marka. No wiesz, chłopaki chcieliby się spotkać, poświętować mistrzostwo i  w ogóle. I tak pomyślałem, że może poszlibyśmy? Wiem, ze nie za bardzo lubisz chłopaków, ale ten jeden raz… i Kamila moglibyśmy zabrać…
- To nie jest tak,  że ja ich nie lubię. Po prostu muszę ich bardziej poznać.
- No tak, moja nieśmiała Juleczka. Ale wiesz, ze Cię kocham?
- Wiem, wiem
- To jak pójdziemy?
- No raczej, ze tak. Ty myślisz, że przegapiłabym taka imprezę?  To kiedy to?
- Jakoś w przyszłym tygodniu. Gdzie chciałabyś jechać w wakacje? – zapytał po chwili
- Nie wiem, nie zastanawiałam się nad tym.
- A tak najbardziej gdzie? Na pewno wiesz!
- No nie wiem, może Hiszpania? A dlaczego pytasz?
- Tak po prostu… Zbliżają się wakacje i wgl
- A ty gdzie chciałbyś pojechać?
- A tego o jeszcze nie wiem – odpowiedział z uśmiechem na ustach

***
- I jak się czujesz –  zapytał spoglądając na dziewczynę
- Znacznie lepiej. Mogę nawet powiedzieć, że prawie idealnie. Która godzina?
- Dochodzi 15.00
- Co? Nie mogłeś mnie obudzić? Trzeba Kamila odebrać z przedszkola!
- Tak słodko spałaś, nie mogłem Cię budzić. Poza tym, z tego co ja wiem przedszkole jest czynne do 16.00 więc spokojnie zdążymy
- My? – popatrzyła znacząco na chłopaka
- No chyba Cię samej nie wypuszczę
- Tyle że jak wyjdę z tobą to twoje fanki mnie rozszarpią
- Oj tam, damy radę
- Tak, to wejdź na twój fanpage
-  Nie wiem po co ci to, ale ok
- Wejdź w wiadomości. – chłopak zrobił to o co dziewczyna prosiła. - I co widzisz?
-  Hahahahha, nie no nieźle… - wybuchnął śmiechem widząc wiadomości w stylu „Jak możesz z nią być? To nie jest dziewczyna dla Ciebie”
- No właśnie…
- Nie mów, ze ty się tym przejmujesz?  - dziewczyna tylko spuściła głowę – chodź tu do mnie.
- Po co? Musze się ubrać…
- No chodź. Usiądź obok mnie.
- Usiadłam, i co?
- Nie przejmuj się takim gadaniem. Tylko Ciebie kocham, rozumiesz?
- Tak
- A teraz proszę o uśmiech
- Ale co ty robisz, Kuba!
- I poszło. Zobacz jakie fajne zdjęcie
- Ty sobie chyba żartujesz – rzekła kiedy zobaczyła, jak chłopak wstawia je na swojego facebooka „Poranek staje się piekniejszy, kiedy ukochana osoba jest tuz obok ciebie”
- Głupek – skomentowała
- Tez Cię kocham. To jak, idziemy?
- Idziemy.


***
- Masz  jakieś marzenia?
- Każdy chyba jakieś ma
- A jakie jest twoje?
- Z tych realnych? – zapytała
- Ze wszystkich
- Żebyś mnie nigdy nie zostawił.
- A jeszcze jakieś?
- Tak na teraz to chyba… nie wiem całować się w deszczu, nie zważając na to, że inni się patrzą. A twoje?
- Moje powiadasz?
- No tak. Ja ci swoje wyznałam. – odpowiedziała idąc z nim za rękę
- Moim marzeniem jest, aby teraz spadł deszcz
- To chyba się spełni – odpowiedziała czując kropelki deszczu na swoich policzkach
- Twoje chyba też – ujął ja swoją dłonią  i pocałował ja czule
- Wracamy się po auto?
- To chyba będzie bardzo dobry pomysł. – odpowiedziała i zaczęło jeszcze mocniej padać

- Ale najpierw chcę, żeby jedno z twoich marzeń było w stu procentach spełnione. Kocham Cię – powiedział i powtórnie ją pocałował




~***~

Powracam z takim czymś... miało być dłuższe, ale po prostu nie daje rady... Ostatnio mam mieszane uczucia co do swojej pisaniny i coraz częściej zastanawiam się nad usuniecie tego bloga...
Czy będzie następny? Tego jeszcze nie wiem... Zobaczymy. 
Na razie trzymajcie się!

Buziaki;*
Anonimka/ J




niedziela, 27 października 2013

Rozdział 14


Miłość po prostu jest. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj!






Minęły dwa dni. Żadne z nich nie odzywało się do siebie. Kuba na treningach grał jak zawsze, jednak brak mu było tego błysku w oku, który zawsze mu towarzyszył. Julka nie potrafiła się skupić na niczym, dlatego pan Jacek dał jej parę dni wolnego. Myślała o nim i o tym co jej powiedział. Nie potrafiła o tym zapomnieć.

 Nie potrafię patrzeć jak się z nim widujesz! Kiedy ktoś się do Ciebie przystawia mam ochotę mu przywalić. Jesteś dla mnie wszystkim i nie potrafię już tego dłużej ukrywać. Wiem, jesteśmy przyjaciółmi, ale nie potrafię tak dłużej. Już kiedy zobaczyłem Cie pierwszy raz wiedziałem, że jesteś niesamowita. Ten bukiet miał być dla Ciebie. Julka, ja Kocham Cię!

Na samo wspomnienie tych słów uśmiech pojawiał się jej na twarzy, lecz zamiast wsiąść się w garść wolała leżeć w łóżku i użalać się nad sobą, kiedy Kamil był w przedszkolu. Kiedy już wracał trochę się ogarniała i bawiła się z nim, lecz nadal czuła pustkę.
Dziś wiedziała co musi zrobić.
Wzięła swojego laptopa i sprawdziła bilety na ostatni mecz sezonu Legia - Śląsk. Niestety, nigdzie już ich nie było. Jedyną jej nadzieją był Dominik. On na pewno jej pomoże

- Słucham? - odezwał się głos w słuchawce
- Rozmawiam z Dominikiem?
- Przy telefonie
- Cześć. Nie poznałam Cię przez ten telefon. Z tej strony Julka. Mogłabym mieć do Ciebie prośbę?
- To zależy jaką
- Chodzi o to, że potrzebuje dwa bilety na jutrzejszy mecz i nigdzie ich nie mogę dostać. Byłaby taka możliwość, abyś mi załatwił?
- Właściwie to mam dwa wolne bilety. A można wiedzieć po co ci one?
- Chciałabym zobaczyć Kubę. Pewnie wiesz co zrobiłam i bardzo tego żałuję. Jeśli nie będzie chciał ze mną gadać to trudno, przynajmniej będę miała świadomość, że spróbowałam.
- Oj uwierz, że będzie chciał
- Jasne... zachowałam się jak kretynka... Tylko, nie mów mu nic, że będę, dobrze?
- Oczywiście. To przyjdziesz po te bilety do mnie, czy chcesz je jutro dostać?
- A jak lepiej?
- Może przed meczem?
- Ok
- To bądź półtorej godziny przed rozpoczęciem pod stadionem
- Ok, dziękuję Ci jeszcze raz!
- Nie ma za co - powiedział i rozłączył się.

- No to jutro idziemy na mecz- rzekła do swojego młodszego brata i poszła trochę ogarnąć swoje mieszkanie.


Nadszedł dzień meczu. Pełna obaw razem ze swoim bratem udała się na stadion, gdzie miał czekać na nią jej przyjaciel. Otrzymała od niego bilety i poszła szukać wejścia. Nigdy tego nie lubiła. Zawsze miała z tym jakiś problem...
Usiadła z Kamilem na wyznaczonych miejscach i obserwowała rozgrzewających się piłkarzy. Jej wzrok dokładnie był skierowany na jedną osobę i nie muszę chyba mówić, że chodzi o klubową 20. Najchętniej to już teraz zeszłaby do niego, powiedziała jak bardzo go kocha  zależy jej na nim, lecz wiedziała, ze takim zachowaniem może mu rozwalić mecz. Pozostała jej tylko nadzieja, że po meczu zechce z nią porozmawiać.

On niby trenował, niby skupiał się nad tym wszystkim, jednak ciągle myślał o niej. Jego przyjaciel nie mógł na to patrzeć. Musiał coś zrobić
- Chciałbyś żeby oglądała, prawda?
- A jak myślisz?
- A jeśli ci to obiecam przestaniesz być taki smętny?
- Skąd mam mieć pewność, że mówisz prawdę
- Nie wierzysz mi?
- Zagram ten mecz dla niej
- I takie podejście rozumiem - powiedział, po czym poklepał kolegę po ramieniu i udali się do szatni na odprawę.
Mecz zakończył się zwycięstwem 5:0 dla Legionistów. Można powiedzieć, ze to najbardziej emocjonujący mecz sezonu. Piękna oprawa, kibice, coś wspaniałego! Legia mistrzem Polski! Wszyscy piłkarze byli  zadowoleni ze zwycięstwa. Wszyscy, oprócz jednego.
- Czemu się nie cieszysz? Zdobyliśmy mistrzostwo! - zapytał Żyro
- Chciałbym, żeby tu była Julka...
- To ty nic nie wiesz? Przecież ona tu jest!
- Jak to, gdzie? Muszę ją zobaczyć - odpowiedział znacznie ożywiony.
- Za tobą - odezwał się łagodny głos dziewczyny
- Mówiłem, ze ogląda - wtrącił się Dominik i zostawił ich samych
- Julia - powiedział chwytając ją za rękę - ja nie powinienem był. Jesteśmy przyjaciółmi, ale nie potrafiłem tak po prostu, to jest...
- Nie wiem co powiedzieć - przerwała mu
- Po prostu prawdę. Rozumiem, ze nie chcesz mieć już ze mną nic wspólnego
- Kuba, posłuchaj mnie. Ni powinnam się tak wtedy zachować. Wiem, zraniłam Cię, ale ja wtedy spanikowałam. Nie wiedziałam co zrobić. Nie chcę przyjaźni. Chcę... chcę czegoś więcej.
W tym momencie chłopak chwycił ją w pasie, okręcił wokół siebie, a potem pocałował
- Kocham Cię - wyszeptał pomiędzy pocałunkami.
- Mam rozumieć, że my teraz... - wydukała nieśmiało na co chłopak znowu ją pocałował
- Taka odpowiedź wystarczy?
- Ewentua... - nie zdążyła dokończyć, gdyż jej usta znowu zostały zamknięte pocałunkiem. Wtedy oboje usłyszeli głośne brawa kibiców jak i znajomych Legionistów, a kiedy odwrócili się spostrzegli, ze są na telebimie. Julka się nieco speszyła, więc jej policzki przybrały kolor lekkiego różu
- Mówiłem Ci już, że ślicznie wyglądasz w rumieńcach? - szepnął jej do ucha
- Kiedyś tak, ale ja tak nie uważam. - odpowiedziała, a zaraz po tym obok nich znalazło się kilku reporterów.

- Panie Jakubie, możemy zadać kilka pytań?
- Proszę bardzo - odpowiedział
- To ja może sobie pójdę.
- Nie ma takiej opcji, zostajesz ze mną - powiedział i przyciągnął ją do siebie.

- Co dla pana znaczy to mistrzostwo?*
- To hołd dla Warszawy. Było czuć, że miasto czeka na ten tytuł. W zeszłym tygodniu zaczynaliśmy trening o dziewiątej rano. Przy wjeździe na stadion widziałem ogromną kolejkę przed kasami. Taką na 100 metrów. Ludzie stali po bilety na mecz ze Śląskiem. Ale nie tak, że jeden za drugim, tylko zbici po pięć osób.


- Utożsamia się pan z Legią?
- Trudno się nie utożsamiać, skoro ojciec grał w Legii, a na murach, obok których codziennie przechodziłem, były wymalowane "elki". Dorastałem wśród kolegów zakochanych w Legii. Braliśmy większy busik z Konstancina, siedmioosobowy, i się jeździło na Łazienkowską. Kiedy po meczu podchodzę pod trybuny, spotykam znajomych, z którymi chodziłem na Żyletę.
- I na koniec ostatnie pytanie. Co Pan czuje mając u swojego boku taką kobietę? 
- Julka jest najwspanialszą, najpiękniejszą i najmądrzejszą dziewczyna jaką kiedykolwiek spotkałem. Jeśli ktoś będzie chciał mi ją odebrać gorzko tego pożałuje. 

- Idziesz z nami świętować? - zapytał Rzeźniczak
- Wolałbym spędzić dzisiejszy wieczór z Julka i Kamilem, rozumiesz...
- Jasne, jasne. Odbijemy innym razem.
- Jak chcesz to idź! Ja Cie nigdzie nie trzymam!
- Wiem, ale chcę zostać z Wami
- W takim razie jedziemy do domu?
- Oczywiście kochanie - odpowiedział i w trójkę udali się do samochodu


- Nawet nie wiesz jak się ciesze, ze Cie mam - rzekł przytulając ją najmocniej jak potrafił kiedy leżeli w łóżku.
- Ale wiesz, że musisz się mną dzielić?
- Co? Ty chyba sobie żartujesz!
- Mówię całkiem poważnie.
- Niby z kim?
- Może z Kamilem? A co zazdrosny?
- O Ciebie zawsze!
- Mogę z wami spać? - zapytał Kamil przychodząc ze smutna minką ze swojego pokoju
- Jasne, wskakuj.
- Stało się coś?
- Śnił mi się straszny sen
- Choć tu do mnie. Przytul się do siostrzyczki.
- A ja też mogę? - zapytał Kosecki
- Też miałeś zły sen?
- Tak... Śniło mi się, że nie mam Was - powiedział, na co dziewczyna przytuliła go, a po chwili cała trójka zasnęła wtulona w siebie.




~***~
Wróciłam!
Wiem, nawaliłam, nie dodając nic przez te dwa tygodnie.
Nie powinnam się usprawiedliwiać, ale szkoła... czasem mam jej dosyć...
Ale nie będę się tutaj nad sobą użalać, nie od tego tu jestem :)
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba, bo szczerze mówiąc to jeden z moich ulubionych :D

Nie wiem czy to coś pomoże, bo niewiele osób tu zagląda, ale polecam genialnego bloga!

A więc czytajcie, komentujcie, do następnego ;**


* pożyczone z Przeglądu Sportowego. Mam nadzieje, ze się nie obrażą :)
P.S Przepraszam za błędy i to tło w pewnym momencie. Nie wiem co jest grane, a szczerze to nie mam siły już tego poprawiać. (Jest 2 w nocy :) ) Mam nadzieję, że zrozumiecie!

Buziaki;**
Anonimka/J ;*

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 13








" I proszę Boga, nigdy więcej, niech nie pozwoli na to by ktoś trafił w moje serce!"










Jak obiecałem chłopakom po treningu miałem zamiar iść po Julii. Kupiłem bukiet róż i poszedłem piechotą. Stwierdziłem, że tym sposobem będe miał więcej czasu aby sobie wszystko przemyśleć, ułozyć sobie w głowie to, co jej powiem. Obawiałem się tego jak zareaguje. A jeśli nie będzie mnie chciała już więcej widzieć? Nie, nie mogę tak mysleć...
Po około godzinie byłem na miejscu. Kiedy miałem podejść do jej drzwi zamurowalo mnie. Kogo tam zobaczyłem? Oczywiście, że Łukasza! Schowałem się za najbilższe drzewo, aby przypadkiem mnie nie zobaczył. Nie miałem jakieś szczególnej ochoty na rozmowę z nim. Wszedł do jej mieszkania, a po kilku minutach wyszli z niego w trojkę: On, Julka i Kamil. W środku mnie się gotowało. Nie mogłem patrzec na to jak on ją przytula do siebie. Może to głupie, ale postanowiłem ich śledzić. Może lepiej odsunąć się na bok? Jeśli Julia ma być z nim szczęśliwa... Kocham ją, ale nie chcę, żeby była nieszczęśliwa.
Spacerowali po parku. Mały chyba nie za bardzo lubił Łukasza, bo ciągle go "niechcący szturchał, albo wchodził mu pod nogi, albo się brzydko odzywał. Nie powiem ma chłopak charakterek. Na jego miejscu chyba bym się podobnie zachował. W sumie wyglądało to całkiem zabawnie. Nastała chwila ciszy, którą zagłuszył telefon. Oczywiście nie kogo innego jak mój! Wyłączyłem go jak najszybciej, ale Kamil i tak mnie zobaczył
- Kuba!! - wykrzyknął i podbiegł do mnie. Wziąłem go na ręce, ale po chwili Julka mnie zawołała do siebie, więc odstawiłem go na ziemię.
- Cześć, co Ty tu robisz? - zapytała
- Hej. Byłem na spacerze
- Z tym bukietem?
- Tak... - odpowiedziałem niepewnie
- Mogeś mi powiedzieć, że masz dziewczynę
- Nie mam, bo ja... ja szedłem do Ciebie, ale Ty wyszłaś z nim i...
- Śledzisz mnie? - na to tylko spuściłem głowę - Kuba czy Ty jesteś normalny? Dlaczego?
- Bo nie potrafie patrzeć jak się z nim widujesz! Kiedy ktos się do Ciebie przystawia mam ochotę mu przywalić. Jesteś dla mnie wszystkim i nie potrafię już tego dłuzej ukrywać. Wiem, jesteśmy przyjaciółmi, ale nie potrafie tak dłużej. Już kiedy zobaczyłem Cie pierwszy raz wiedziałem, że jestes niesamowita. Ten bukiet miał byc dla Ciebie. Julka, ja Kocham Cię - powiedziałem i spojrzałem w jej oczy. Widać w nich było ogromne zaskoczenie. Zblizyłem się do jej twarzy i nie zastanawiając się długo  złozyłem na jej ciepłych wargach pocałunek, a potem nastąpiło to, czego obawialem się najbardziej. Zabrała Kamila i mówiąc ciche "przepraszam" uciekła. Odwróciłem się i zobaczyłem, że Łukasz się ze mnie nabija
- I z czego się cieszysz? - zapytałem
- To było od poczatku wiadome. Przeciez taki ktoś jak Julia nie bedzie chciała być z takim dupkiem jak Ty!
- Spierdalaj - rzuciiłem ostro
- Wiesz co, Kubusiu? Bierz sobie Julię. Nie chce mi się uganiać za taką zdesperowaną dziewczyną. Tego kwiatu jest pół światu - rzekł i odszedł zostawiając mnie samego
- Nigdzie nie ma drugiej takiej - wymamrotałem i wróciłem do domu. Wyrzuciłem bukiet do pierwszego napotkanego kosza rzucając przy tym wiązanką przekleństw i wszedłem do sklepu. Kupiłem kilka butelek wódki, piwo i poszedłem do siebie




~***~



Co ja zrobiłam? Dlaczego uciekłam? Jestem totalną kretynką. Kocham go i zamiast powiedzieć mu to uciekłam. Zachowałam się gorzej niż pięcioletnie dziecko. Leżałam w łóżku ubrana w koszulkę Kuby, którą zostawił u mnie w noc kiedy się polał sokiem tuląc do misia.
- Julka, co się stało? - zapytał Kamil, który ciągle przy mnie siedział. Nawet przy nim nie potrafiłam się opanować i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem.
- Dasz mi swój telefon? - zapytał, a ja nie wiele myśląc podałam mu go. Mój braciszek oddalił się trochę
ode mnie i wybrał jakiś numer. Niechcący włączył głośnomówiący, więc wszystko słyszałam

- Halo, ciocia? Tu Kamil
- Cześć Kamilku. Stało się coś?
- Julka ciągle płacze i jest smutna
- A wiesz co się stało?
- Nie za bardzo. Przyjedziesz?
- Za chwileczkę będę
- Fajnie - powiedział i rozłączył się.

- Bardzo miło z Twojej strony, ze po nią zadzwoniłeś - szepnęłam, kiedy znalazł się na łóżku.
- Od tego się ma brata

Po niecałych 30 minutach Monika zjawiła się w moim mieszkaniu. Poprosiła Kamila, aby poszedł się do siebie pobawić. Mały to oczywiście zrozumiał i po chwili zniknął za ścianami swojego pokoju. Monika usiadła na skraju mojego łózka i przytuliła mnie. Siedziałyśmy tak kilka minut.
- Co sie stało? - zapytała przerywając ciszę
- Kuba - powiedziałam i znowu wybuchnęłam płaczem
- Co on Ci zrobił? Niech ja go tylko dorwę to mnie popamięta!
- Powiedział, że mnie kocha
- I to jest powód do płaczu? Julka, powinnaś się cieszyć!
- Nie, bo jestem kretynką i uciekłam. Teraz już na pewno nie będzie mnie chciał widzieć. Czemu jestem taką idiotką?
- Ci.. Uspokój się. Wszystko się jakoś ułoży. Kuba to mądry chłopak. Jak chcesz, to powiem Dominikowi, zeby z nim porozmawiał
- Lepiej nie, albo... nie wiem...
- Wysłać go tam teraz?
- Nie wiem... Gdybym nie uciekła teraz siedziałabym u niego. Czemu taka jestem?
- Boisz się, że Cię zrani?
- Wiem, ż emnie nie zrani. Przy nim czuję się tak dobrze... Boję sie mu to powiedzieć.
- Dlatego siedzisz w jego koszulce? - zapytała a ja spuściłam głowę.

Miłość jest cudowna, ale czesto przez nią cierpimy. Boimy się wyrażać swoje uczucia do innych, a później jesteśmy źli na siebie. Takie jest życie, niestety. Siedziałam jeszcze trochę z Moniką rozmawiając. Bardzo mi pomogła. Odkąd Ola zamieszkała w Hiszpanii Monika jest dla mnie największym wsparciem.



~***~



Chłopak siedział w swoim mieszkaniu. Oglądał jakiś głupi film w TV kiedy dostał sms od swojej ukochanej.

"Dominik, proszę sprawdź co u Kuby"

Szybko zebrał się i udał do mieszkania swojego przyjaciela. Zadzwonił kilka razy dzwonkiem, lecz nikt nie odbierał. Nacisnął klamkę, a w mieszkaniu zastała go ciemność. Zapalił światło, a to co zobaczył go zaskoczyło. Zobaczył Kubę leżącego na kanapie, a wokół niego walało się kilkanaście puszek po piwie.
" Co on ze sobą zrobił" - pomyslał
- Kuba, Kuba wstawaj - wołał szturchając go
- Zostaw mnie w spokoju - wybełkotał
- Chłopie, ogarnij się! - krzyknął
- Nie krzycz tak. Matko jak mi głowa pęka
- Trzeba było się upić? Co Ty w ogóle zrobiłeś ze sobą?
- Przynieś mi jakieś tabletki
- Sam sobie przynieś
- Dominik, no proszę...
- Ok, ale wstawaj i sprzataj ten chlew. Jak to wszystko wygląda?
Chcąc, a raczej nie chcąc Kuba podniósł się z kanapy i zaczął zbierać wszystkie puszki jakie miał w pokoju. Jego przyjaciel osobiście zadbał o to, aby pozostałości po wódce zostały wylane do zlewu. Dominik dał mu lekarstwo po czym usiedli na fotelach

- Teraz gadaj
- Co?
- Może dlaczego tak wyglądasz? - zapytał sarkastycznie
- Posłuchałem Was i mnie zostawiła
- Przykro mi
- Tobie jest przykro? Straciłem ją. Straciłem bezpowrotnie najważniejszą osobę w moim zyciu, a Ty mówisz, ze Ci przykro? Jakbyś się czuł, gdyby Monika Cię zostawiła? A to wszystko przez Wasze wspaniałe rady.
- Nie byłbym tego taki pewien
- Niby dlaczego?
- Monika u niej była
- I co w związku z tym?
- Jest w podobnym stanie do Ciebie. Daj jej wszystko przemyśleć.
- Jasne...
- A teraz idź spać. Jutro trening i mam nadzieję, że sie stawisz.
- Tak tatusiu...

Furman wyszedł, a Kosecki zsotał w mieszkaniu sam. Może jego przyjaciel miał rację? Może potrzebny jest czas? Poszedł spać, gdyż jutro czekał go wyczerpujący trening. Miał nadzieję, ze uda mu sie skupić na piłce a nie na jego Julii. Miał nadzieję, że jego...





~***~
No i mamy kolejny rozdział! Dziękuję Wam za komentarze! Gdyby nie one, nie wiem czy dałabym radę napisać dzisiaj. Jesteście wspaniałe ;**

Jak widzicie trochę namieszałam, ale życie nie zawsze jest takie kolorowe jak nam się wydaje ;)

Do następnego! 



Buziaki ;**
Anonimka/ J